Komentarze

O czasówce może nie będę nic mówił, słaby ze mnie czasowiec, są dużo lepsi i oni powinni jeździć. W starcie wspólnym popełniłem wielki błąd na starcie, zamiast ustawić się w przodzie, zachciało mi się pojeździć. Kiedy stanąłem na start, to byłem jeden z ostatnich. Startujących było wielu, więc tempo było od początku mocne, raz, drugi, trzeci musiałem dochodzić do peletonu, kiedy się rwało, no i w końcu mnie brakło. Później grupka jedna, druga, aż w końcu zrobiła się dość duża grupa, no i większość byle się wieźć. Na początku drugiego okrążenia deszcz, grad i zimno. Całe szczęście trwało to krótko, potem nawet słońce wyszło. Na trzecim okrążeniu, kiedy większą grupką jechaliśmy, oderwałem się i przez krótki okres jechałem przed grupą, nawet powolutku zwiększałem przewagę. Ale zebrali się do współpracy i dogonili mnie. Tyle, że musieli się trochę natrudzić, więc, kiedy mnie doszli, zostałem z przodu grupy i nie pozwoliłem zwolnić. Po wyjściu z jednego z zakrętów, zauważyłem, że zrobiła się mała przerwa i razem z czterema zawodnikami oderwaliśmy się od reszty i od tej pory współpraca zaczęła się super układać. Poukładaliśmy się w podwójny wachlarz i do prawie samego końca równo i mocno współpracowaliśmy. Razem ze mną w grupce znalazł się też Darek Potoniec i pomógł utworzyć nam wachlarz, ale wystarczyło króciutko powiedzieć o co biega i wszyscy dobrze zrozumieli. Taka współpraca trwała do ok. 1,5 km przed metą. Przed podjazdem zaatakowałem, ale dwóch zdołało doskoczyć. Później już zaczęła się ostatnia górka i jeden zdołał mi odjechać, z drugim sobie poradziłem. 27 open chyba niezłe, jestem zadowolony, tyle, że wiem, że mogło być lepiej. Podziękowania dla wszystkich, którzy dali z siebie co mogli, szkoda Grzesia, ale nie zawsze wszystko, się układa, byłoby dużo pkt. Fajna zabawa, super ściganie. Hej.